Firmy -->
facebook zgon zapamietane.pl

Naukowcy odkryli nieznany dotąd język

Dwa lata temu grupka lingwistów zapuściła się w niedostępne górzyste tereny na północnym wschodzie Indii, by zbadać kilka słabo znanych języków. W maleńkiej osadzie usłyszeli mowę, która była tak odległa od używanego w okolicy języka, jak angielski od japońskiego.

Co dwa tygodnie znika na zawsze jeden spośród siedmiu tysięcy opisanych języków świata. Uczestnicy ekspedycji postawili sobie za cel opisanie kilku takich zagrożonych języków, którymi posługują się mieszkańcy położonych na odludziu indyjskich wiosek, by w ten sposób przyczynić się do ich ocalenia.

Językoznawcy przeprawili się przez rwącą rzekę na bambusowej tratwie i znaleźli w maleńkiej osadzie zwanej Kichang. Spodziewali się, że jej mieszkańcy posługiwać się będą językiem aka, dość popularnym w tym regionie. Zamiast tego usłyszeli mowę, która - jak zapewniali - w swoim brzmieniu była tak odległa od aka, jak angielski od japońskiego.

W zeszłym tygodniu, po dłuższych badaniach, kierownicy ekspedycji ogłosili, że odkryli nowy, nieznany dotąd język, lokalnie znany jako koro. Wyłączając wiejskie społeczności jego użytkowników, nie występuje on w żadnym innej części globu. A zatem, w dobie ciągłego spadku liczby żywych języków, do ich spisu dodany został przynajmniej jeden. Niestety, koro również jest na krawędzi wymarcia.

- Natychmiast zauważyliśmy, że jest to odrębny i nieznany dotąd język - mówi Gregory Anderson, dyrektor Living Tongues Institute for Endangered Languages z siedzibą w Salem w stanie Oregon. To właśnie Anderson i jego kolega K. David Harrison, lingwista z Swarthmore College, przewodzili ekspedycji językoznawców, która odbyła się w ramach projektu Enduring Voices, objętym patronatem przez National Geographic Society. Towarzyszył im Ganash Murmu z indyjskiego Uniwersytetu Ranchi (szczegółowy artykuł na temat ich odkrycia ukaże się na łamach "Indian Linguistics").

Podczas pobytu w Kichang trzej badacze chodzili od drzwi do drzwi, prosząc mieszkańców osady o kilka zdań w ich języku. Nie wymagało to wielkiego wysiłku w wiosce, którą tworzą zaledwie cztery bambusowe chatki zbudowane na palach. Zamieszkujący ją ludzie żyją z hodowli trzody chlewnej oraz uprawy pomarańczy, ryżu i jęczmienia. Swoją produkcją rolną dzielą się z sąsiadami, którzy posługują się językami aka i miji. Wspólnoty te uczestniczą również w swoim życiu kulturalnym.

Na werandzie jednego z domów siedziała młoda kobieta o imieniu Kachim, która, posługując się językiem koro, opowiedziała językoznawcom historię swojego życia. Będąc jeszcze dzieckiem, została sprzedana jako żona mężczyźnie z Kichang. W nowym miejscu zamieszkania długo czuła się nieszczęśliwa. Zanim pogodziła się ze swoim losem, musiała uporać się z wieloma trudnościami.

Słuchając Kachim, językoznawcy początkowo uznali koro za dialekt aka. Stopniowo jednak docierało do nich, że słowa, składnia i dźwięki tej mowy są zupełnie inne, niż w przypadku tego drugiego języka. Zaledwie kilka słów brzmiało tak samo w koro i aka. Różnice były ewidentne - podczas gdy słowo "góra" w języku aka brzmiało "phu", w koro było to "nggo" Słowo "świnia" w obu językach brzmiało odpowiednio "vo" i "lele". Okazało się, że aka i koro mają ze sobą wspólnych zaledwie 9 procent słownictwa.

Lingwiści nagrali opowieść kobiety w wersji koro, a następnie indyjska ekipa telewizyjna poprosiła ją, by powtórzyła swoją historię, posługując się hindi. Dzięki temu zarówno opowiadanie, jak i język Kachim stały się zrozumiałe dla badaczy, ale też - co ważniejsze - okazało się, jak wielka kulturowa presja zagraża przetrwaniu takich właśnie języków, które przegrywają w konfrontacji z językami urzędowymi dominującymi w szkole, życiu gospodarczym czy mass mediach.

W książce "The Last Speakers: The Quest to Save the World's Most Endangered Languages" ["Ostatni użytkownicy: Na ratunek najbardziej zagrożonym językom świata"], opublikowanej we wrześniu przez wydawnictwo National Geographic Books, Harrison zauważa, że użytkownicy koro żyją "w rozproszeniu wśród innych lokalnych społeczności, a ich liczba może wynosić nie więcej, niż osiemset osób".

Lingwiści nie wiedzą, jak to się stało, że koro przetrwał tak długi czas jako żywy język. Harrison pisze: "Koro nie jest językiem dominującym w jednej wiosce czy w jednej, licznej rodzinie. W związku z tym wytwarza osobliwe wzorce mowy, które gdzie indziej nie są powszechnie spotykane w formie utrwalonej".

Dla porównania - użytkownicy aka, których jest około 10 tysięcy, żyją w bliskich związkach z użytkownikami koro, często zawierając z nimi małżeństwa. W tej części indyjskiego stanu Arunachal Pradeś występuje co najmniej 120 żywych języków. Anderson jest zdania, że współistnienie różnych języków w obrębie dwóch zintegrowanych społeczności, które nie uważają się za etnicznie odrębne, jest zjawiskiem wielce niezwykłym.

W miarę, jak Harrison i Anderson poszerzali zakres swoich badań, przeprowadzając analizę porównawczą koro i kilkuset innych języków, ich wiedza stawała się coraz bogatsza. Lingwiści ustalili między innymi, że koro należy do tybetańsko-birmańskiej rodziny języków, która obejmuje czterysta języków spokrewnionych z językami tybetańskim i birmańskim. Koro nigdy jednak nie został uwzględniony w żadnym spisie blisko stu pięćdziesięciu języków, które są używane w Indiach.

Misja, której celem jest identyfikacja obszarów występowania zagrożonych języków, ma kluczowe znaczenie dla podjęcia konkretnych kroków zmierzających do ich ochrony i popularyzacji - podkreślają dwaj lingwiści. Języki takie są skarbnicami historii i kultury ludzkich społeczności.

Język koro - pisze w swojej książce K. David Harrison - "pozostaje najsilniejszą cechą wyróżniającą jego użytkowników jako odrębny naród, nawet jeśli wydaje się, że oni sami stopniowo rezygnują z posługiwania się swoją mową".

John Noble Wilford  "New York Times"

Tłum. Katarzyna Kasińska/interia.pl


« powrót

Ostatnio dodane firmy

VAPOR, kujawsko-pomorskie, Dębowa Łąka

Jesteśmy doświadczoną firmą, która przy pełnej dyskrecji wykona dla Państwa usługi sprzątania po osobie zmarłej. Użyjemy do tego najlepszego i serwisowanego... więcej »


Przelane na papier, mazowieckie, Warszawa

Mowy pogrzebowe Napisanie mowy pogrzebowej to podróż do życia, które żegnamy, do dni radości, smutku, do wszystkich spotkanych na tej drodze ludzi... więcej »


Sprzątanie dezynfekcja mieszkania po zmarłych, łódzkie, Łódź

P.U. Freshmaker Usługi DDD Nietypowe i Specjalistyczne z siedzibą Sokolniki-Las woj. łódzkie ul. Piaski Wróblewskie 7 95-039 Sokolniki-Las tel.607511952,504017940,511110425... więcej »


Kalla ZAKŁAD POGRZEBOWY Warszawa Mokotów. Usługi pogrzebowe 24h, mazowieckie, Warszawa

Kalla ZAKŁAD POGRZEBOWY Warszawa Mokotów. Usługi pogrzebowe 24h Świadczymy usługi na terenie całej WARSZAWY, Mokotowa i Ursynowa. Zakład Pogrzebowy... więcej »


Szołtun - Kamieniarstwo, mazowieckie, 05-505 Wągrodno, gm. Prażmów

W naszej ofercie znajdują się nagrobki pojedyncze oraz podwójne. Staramy się dopasować je do stylu cmentarza oraz Państwa budżetu i gustu. Jesteśmy... więcej »


Dodaj własną firmę

Zostań partnerem serwisu ZGON.PL

Wymiana linków Reklama partnerska(portal - auta)