Firmy -->
facebook zgon zapamietane.pl

Klub samobójców

Szwajcarska klinika Dignitas od lat pomagała chorym w samobójstwach. Teraz chce uśmiercać również zdrowych.

Menedżerem nowatorskiego produktu stowarzyszenia Dignitas jest Ludwig Minelli – adwokat z Zurychu znany z diabolicznego spojrzenia, kiepskiego gustu i kolekcji kiczowatej porcelany. Ciężko chorym klientom, również cudzoziemcom, zapewnia unikatową w skali światowej usługę – szybką i bezbolesną śmierć.

W październiku szef Dignitas ogłosił, że postara się rozszerzyć asortyment i umożliwi samobójstwa także partnerom osób ciężko chorych. Minelli eksperymentuje z samobójstwami dla małżeństw już od ubiegłego roku. W lipcu 2009 roku w jego klinice truciznę wypił 85-letni Brytyjczyk Edward Downes. Były dyrygent orkiestry BBC Philharmonic miał słaby wzrok i słuch, ale nie był śmiertelnie chory. Wraz z nim truciznę przyjęła jego chora na raka żona. – Często zdrowy małżonek po śmierci swego wieloletniego partnera nie widzi sensu życia i również chce umrzeć. Trzeba mu tę możliwość zapewnić – przekonuje szef Dignitas. I zaprasza do nowo otwartego oddziału ośrodka pod Zurychem.

W dwupiętrowym domu śmierci są także pokoje dwuosobowe. "Nasz dom jest pełen światła, ma uroczy ogródek, a w nim oczko wodne, w którym pływają złote rybki" – tak Dignitas zachwala uroki nowej siedziby, Błękitnej Oazy (Blue Oasis). Do niedawna Dignitas organizował wspomagane samobójstwa w wynajętych mieszkaniach w obskurnych blokach w Zurychu.

Pomoc w samobójstwie jest legalna tylko w Szwajcarii, Belgii, Holandii i trzech stanach USA (Oregon, Waszyngton, Montana). W Szwajcarii obowiązują najbardziej liberalne przepisy niewykluczające organizacji samobójstw dla obcokrajowców. Trzy z czterech działających w tym kraju stowarzyszeń spokojnej śmierci ułatwiają odejście tylko chorym Szwajcarom. Nie bez powodu. – Chodzi o to, by lekarz wypisujący truciznę dobrze znał pacjenta, mógł ocenić jego stan psychiczny i fizyczny. Cały proces trwa co najmniej kilka tygodni – podkreśla w rozmowie z "Newsweekiem" Hans Muralt z organizacji Exit, liczącej już 70 tys. członków.

Tymczasem Ludwig Minelli, który przed 12 laty odszedł z Exit, by założyć Dignitas, nie ma podobnych skrupułów: do 2007 roku zapewniał pacjentom tylko jedną wizytę lekarską. Jego klienci przylatywali do Zurychu rano, szli do lekarza i wracali do kliniki z fiolką trucizny, by wieczorem umrzeć. Przed trzema laty władze medyczne Zurychu narzuciły Minellemu obowiązek dwóch wizyt lekarskich z jednym dniem przerwy na refleksję: to zmusiło jego klientów do spędzenia w Szwajcarii co najmniej trzech dni.

W 2007 roku Dignitas został wyrzucony z siedziby w Zurychu, a Minelli organizował samobójstwa w pokojach hotelowych, salonie własnej willi, a nawet w autach. Kiedy zaczęły się kłopoty z pozyskiwaniem trucizny (z Dignitas współpracuje tylko czterech szwajcarskich lekarzy), demonstracyjnie zorganizował cztery samobójstwa za pomocą masek z gazem (helem). Jego "pacjenci" umierali w długich, bolesnych konwulsjach. – To nie był miły widok. Ale oni nie walczyli ze śmiercią. Takie samo zjawisko widzimy, kiedy odcinamy głowę kurczakowi – mówił.

Działalność Minellego, który uważa, że śmierć na żądanie to jedno z praw człowieka, zaczyna budzić wątpliwości nawet w Szwajcarii, choć aż 80 proc. jej mieszkańców pragnie zachowania prawa do wspomaganego samobójstwa. W XXI wieku łatwa śmierć staje się pożądanym i ekskluzywnym produktem. Szef Dignitas przebrał jednak miarę, gdy latem tego roku okazało się, że najprawdopodobniej zatopił w Jeziorze Zuryskim 300 urn z ludzkimi prochami. Informacja o bezceremonialnym pozbywaniu się prochów niespecjalnie mnie zaskoczyła. Przygotowując pięć lat temu w Zurychu pierwszy tekst na temat Dignitas, spędziłem w towarzystwie Minellego dobrą godzinę. Uderzyła mnie jego skłonność do demagogii i brak powagi w obliczu śmierci. – Też byłem kiedyś dziennikarzem [pracował dla niemieckiego "Der Spiegla" – przyp. red.]. Nie mogę się doczekać, by pokazać panu pokoje, gdzie umierają nasi klienci – mówił wyraźnie podekscytowany. W pokoju śmierci żartował, opowiadał o milionerach, którym pomógł przenieść się na tamten świat, częstował ziołową herbatą. Nie wiem, czy zdołałem przełknąć choćby kilka łyków.

Aby przełknąć truciznę, trzeba być członkiem stowarzyszenia Dignitas. Wpisowe to 200 franków, czyli 600 złotych plus roczna składka 86 franków, którą płaci ponad sześć tysięcy osób z 61 krajów świata. W przypadku decyzji o śmierci Dignitas pobiera oficjalnie jednorazową opłatę w wysokości 10,5 tys. franków szwajcarskich (ponad 30 tys. złotych). Cena "usługi" obejmuje organizację dwóch wizyt u lekarza, który bada stan zdrowia, ocenia wolę śmierci pacjenta i wypisuje receptę na truciznę.

Rytuał śmierci w siedzibie Dignitas trwa niecałą godzinę. Członek stowarzyszenia po raz kolejny potwierdza wolę odejścia. Potem zjada kostkę czekolady z gorzkim środkiem przeciwwymiotnym. Chwilę później wypija kilkanaście gramów nembutalu (pentobarbital sodu) z sokiem i zapada w głęboki sen. Kilkanaście minut później przestaje oddychać. Przygotowania i zgon są filmowane na wypadek pretensji rodziny.

Ale Minelli wie, jak zabezpieczyć się przed prokuraturą. – Dignitas to linia produkcyjna śmierci nastawiona wyłącznie na zysk – ujawniła parę lat temu była pielęgniarka Minellego, Soraya Wernli. Od tego czasu szef stowarzyszenia zobowiązał swoich pracowników do całkowitego milczenia. Sam także nie lubi rozmawiać z prasą.

Szwajcarski kodeks karny zakazuje czerpania korzyści finansowych ze wspomagania samobójstwa. Jednak Minelli utrzymuje, że opłata za śmierć wystarcza jedynie na pokrycie kosztów i żadnych zysków z procederu nie czerpie. Karalne jest również organizowanie samobójstwa ludziom chorym psychicznie. Władze Zurychu mają od lat wątpliwości, czy Minelli nie łamie paragrafów. Ale brakuje im dowodów. Szwajcarska gazeta "Beobachter" opisała w czerwcu tego roku (na podstawie przecieków z urzędu podatkowego) szczegóły majątku Minellego: przez 12 lat zwiększył się podobno o niemal 2 miliony franków szwajcarskich. Zainteresowany twierdzi, że się wzbogacił, bo dostał spadek po matce.

Nie mogę ujawnić szczegółów. Na razie nie ma sprawy Minellego, ale badamy każdy przypadek samobójstwa w Dignitas – mówi "Newsweekowi" Corinne Bouvard, rzeczniczka prokuratury w Zurychu. W mediach od lat pojawiają się informacje, że Minelli pobiera znacznie wyższe opłaty niż cennikowe koszty od zamożnych samobójców, którym na przykład zależy na czasie. Ale na razie szwajcarskie prawo nie wymaga od organizacji społecznych ujawniania ksiąg finansowych, więc prokuratura jest bezradna.

Jednak nad stowarzyszeniem Dignitas zbierają się czarne chmury. Organizację krytykują szwajcarskie ministerstwo sprawiedliwości i rada etyki lekarskiej. Parlament debatuje nad projektem ustawy regulującej działalność organizacji pomagających w samobójstwach. Jednym z nowych paragrafów ma być całkowita przejrzystość finansowa. Innym – wymóg kilku wizyt lekarskich przed zgodą na pomoc w samobójstwie (jak robi to już teraz organizacja Exit). Jeśli w przyszłym roku nowelizację zaakceptują wszystkie kantony, Minelli będzie musiał przemyśleć koncepcję działania swojego stowarzyszenia.

W ciągu 12 lat działalności Dignitas przyśpieszył śmierć ponad tysiąca osób, głównie Niemców i Brytyjczyków. Dla dziesiątków chorych w ostatnich stadiach raka płuc śmierć była wybawieniem przed piekłem na ziemi. Jednak bardzo wielu pacjentów Minellego (według niektórych danych co piąty) umarło tylko dlatego, że zabrakło im woli, by dalej żyć. Zapewne kilkadziesiąt z tych istnień można było ocalić.

Na razie wydaje się, że w najbliższym czasie Dignitas nie będzie mógł rozszerzyć usług i uśmiercać również ludzi zdrowych. Próbujący od lat znaleźć dowody przestępstw Minellego prokurator Zurychu dr Andreas Brunner wykluczył możliwość liberalizacji prawa. Ale szef stowarzyszenia Dignitas nie traci rezonu. Kiedy dr Brunner zasugerował, że problem Minellego wkrótce powinien się rozwiązać ze względów biologicznych, 77-letni szef Dignitas odparował: "Z tego co wiem, prokurator Brunner odpala jednego papierosa od drugiego. Nasze szanse są więc wyrównane".

Autor: Marek Rybarczyk/onet.pl Źródła: Newsweek Polska

« powrót

Ostatnio dodane firmy

VAPOR, kujawsko-pomorskie, Dębowa Łąka

Jesteśmy doświadczoną firmą, która przy pełnej dyskrecji wykona dla Państwa usługi sprzątania po osobie zmarłej. Użyjemy do tego najlepszego i serwisowanego... więcej »


Przelane na papier, mazowieckie, Warszawa

Mowy pogrzebowe Napisanie mowy pogrzebowej to podróż do życia, które żegnamy, do dni radości, smutku, do wszystkich spotkanych na tej drodze ludzi... więcej »


Sprzątanie dezynfekcja mieszkania po zmarłych, łódzkie, Łódź

P.U. Freshmaker Usługi DDD Nietypowe i Specjalistyczne z siedzibą Sokolniki-Las woj. łódzkie ul. Piaski Wróblewskie 7 95-039 Sokolniki-Las tel.607511952,504017940,511110425... więcej »


Kalla ZAKŁAD POGRZEBOWY Warszawa Mokotów. Usługi pogrzebowe 24h, mazowieckie, Warszawa

Kalla ZAKŁAD POGRZEBOWY Warszawa Mokotów. Usługi pogrzebowe 24h Świadczymy usługi na terenie całej WARSZAWY, Mokotowa i Ursynowa. Zakład Pogrzebowy... więcej »


Szołtun - Kamieniarstwo, mazowieckie, 05-505 Wągrodno, gm. Prażmów

W naszej ofercie znajdują się nagrobki pojedyncze oraz podwójne. Staramy się dopasować je do stylu cmentarza oraz Państwa budżetu i gustu. Jesteśmy... więcej »


Dodaj własną firmę

Zostań partnerem serwisu ZGON.PL

Wymiana linków Reklama partnerska(portal - auta)